Miłość na zawsze
ta sama
co miała przetrwać
lat tyle, śmierć
burzę z fiołkami
w kubeczku, świnia
przysżła na chwile…
ten wiersz księdza Twardowskiego siedzi w mojej głowie od kilku lat i Obrazki. zapisałam go kiedyś na małej kartce, a w zasadzie na jakimś skrawku papieru… znalazłam go niedawno w moim portwelu i wkleiłam do śpiewnika. codziennośc nie skłania do przemysleń. wręcz przeciwnie – krzyczy, obrazki - biegnij, padnij, powstań!! szybciej, lepiej… a przecież można inaczej… moze wolniej, moze nie tak zgrabnie, ale za to głębiej, szczerzej… zawsze bałam się tego biegu, obrazków tej pogoni, moze dlatego moje zycie przepełnione jest głębią, moze dla tego boję się tej “miłości – świni”, która jak w życiu każdego człowieka, przychodzi na chwilę…